Zamieniłem 200 zł w 2500 zł

Reklama dźwignią handlu – tak było, jest i pewnie będzie. I choć o reklamach na Facebooku wiem ciągle bardzo mało – pozwól, że podzielę się swoim case study.

Nie mam dużego budżetu na reklamy. Ot – zazwyczaj rzucę Facebookowi stówkę albo dwie i mam nadzieję, że algorytm i ustawienia będą na tyle łaskawe, że inwestycja się zwróci i uda się parę groszy zarobić.

Pozwól, że pokażę Ci w jaki sposób ustawiłem reklamy i co to dało.

Na początku należy wspomnieć, że do sprzedawanego produktu, czyli w tym przypadku książki „Jak zostać maszynistą?” posiadam budowaną przez kilka lat społeczność skupioną na blogu, Facebooku i Instagramie. To również w jakiś sposób przykłada się do wyniku sprzedaży.

Pierwszy post i przedsprzedaż

Zacząłem od napisania postu, żeby organicznie rozszedł się po lubiących stronę. Post wyglądał tak:

Jak widzisz nie był on jakoś starannie przygotowany…

Następnie po jakimś czasie włączyłem promowanie tego posta. Reklama miała trwać 12 dni, na całość przeznaczyłem 100 zł. Niewiele.

Reklama została skierowana do osób lubiących stronę oraz ich znajomych a jako cel ustawiłem konwersję – „dodanie do koszyka„. Przez cały czas trwania wygenerowała 34 takie konwersje. Oczywiście nie wszystkie z nich zakończyły się zakupem.

Druga reklama

Gdy ta reklama się zakończyła – stworzyłem drugą, bardzo podobną. Zmieniłem jedynie czas trwania na 8 dni oraz cel konwersji – na zakup. No i tu zaczęły się schody, bo reklama wygenerowała tylko 5 takich konwersji. Szczerze mówiąc liczyłem na odrobinę więcej 🙂 Z drugiej strony przy cenie książki 57 zł – i tak zarobiłem.

Z tego co udało mi się później doczytać – prawdopodobnie piksel Facebooka miał za miało danych (za mała sprzedaż w witrynie), aby nauczyć się dobrze targetować reklamę na konwersję. Stąd też taki a nie inny wynik.

Przedsprzedaż

Co ciekawe – sprzedaż ogłosiłem zanim jeszcze miałem fizyczne egzemplarze u siebie. Przedsprzedaż jest świetną formą finansowania biznesu, jeśli potrafimy przekonać ludzi do naszego towaru.

Tak więc uruchomiłem sprzedaż, ogłosiłem że wysyłka odbędzie się dopiero za około miesiąc i czekałem. Dzięki temu mogłem uzbierać kwotę niezbędną na zamówienie drukowanych egzemplarzy mojej książki. Naprawdę gorąco polecam to rozwiązanie, jeśli masz już zebraną jakąś grupę potencjalnych klientów.

Podsumowanie

Łącznie sprzedało się 33 książki w wersji papierowej i 10 e-booków. Nie wiem niestety ile dokładnie dzięki reklamom, a ile dzięki zasięgom organicznym. Daje to łącznie 2451 zł brutto. Od tej kwoty trzeba odjąć koszt druku wersji papierowej (około 11 zł/szt.), 5% VAT i od tego 19% podatku dochodowego. Gdyby były to same e-booki – biznes byłby w pełni automatyczny. Tu musiałem zlecić druk książki i samodzielnie je wysyłać, więc muszę poświęcać temu swój czas.

Jak widzisz nie chwalę się tutaj jakimiś zawrotnymi kwotami. Te oczywiście są do zrobienia w wielu branżach, ale moja nisza jest dość specyficzna, do tego nie mam kilkutysięcznych budżetów na reklamy. Pokazuję jednak, że dzięki własnym produktom można zarabiać na blogu i jest to kwota będąca miłym dodatkiem do wypłaty.

Niestety nie za każdy razem udaje się osiągnąć fajne wyniki, o czym opowiem w kolejnym wpisie, dotyczącym mojej ostatniej sprzedaży kursu online.

Podobało się?

Zapisz się na newsletter i otrzymuj cotygodniowe ciekawostki dotyczące powolnego biznesu i spokojnego życia.

2 comments add your comment

  1. Kampanię lepiej ustawić na nieco dłużej i nie obawiając się budżetu. Z czasem stawki maleją, gdyż FB ładnie się potem uczy na bazie pierwszych użytkowników. No i złota zasada: jak ustawisz już reklamę – nic potem w niej nie grzebać, bo to resetuje to, czego FB się nauczył i od nowa zaczyna się mało efektywny tryb uczenia się.

Leave a Comment