To był piękny, sierpniowy dzień. Nic nie wskazywało na to, że ta sielanka niebawem może zamienić się w koszmar. Zaczęło się niewinnie – od piersi i ostrego noża.

Żeby być dokładniejszym – zaczęło się od pomysłu na obiad. Ot, zrobimy sobie własnego „kebaba”, będzie zdrowiej. A przy okazji przetestujemy nowy nóż. Kebab drobiowy, więc pierś z kurczaka wylądowała na desce, nóż w dłoń i ostra jazda. Mięso szybko było w pożądanym przez nas kształcie, doprawione i skwierczało radośnie na patelni. Pyszne.

Naładowaliśmy w pitę, uzupełniliśmy zieleniną i sosami. Pierwszy gryz i szok. Pyszne to było, to fakt. Niemniej jednak nóż okazał się na tyle ostry, że bez problemu ciachał też grubsze kosteczki, chrząsteczki czy co to tam było.  W każdym razie trafiłem na coś takiego w kawałku mięsa i wbiło mi się toto w i tak już nadkruszony zębem (hehe) czasu ząb. Bolało. No ale jak bolało, to garść niezawodnych tabletek przeciwbólowych i było całkiem spoko.

No, było. Przez jakieś najbliższe dwa dni, w których miałem tak ogromny natłok emocji, że w sumie mogliby mi wyrywać zęby bez znieczulenia i pewnie też bym nie poczuł. Gdy emocje już opadły, ból postanowił o sobie przypomnieć. Ze wzmocnioną siłą. Długo próbowałem go zagryzać ibupromem, ale w końcu pozostała jedyna (chyba) droga…

☠️ ☠️ DENTYSTA ☠️ ☠️

Fajnie się mówi, gorzej z realizacją tego jakże genialnego pomysłu. No bo wszyscy wiedzą, że pójść wypada, ale wtedy nagle budzą się wspomnienia. Głosy w głowie mówiące:

Pamiętasz ten ból u dentysty, gdy miałeś 4 lata?

 

A Pamiętasz, jak miałeś 12 lat i leczenie bez znieczulenia?

 

A, i jeszcze ta dentystka, która twierdziła że boli, bo musi boleć.

I jeszcze parę innych, niekoniecznie nadających się do publikacji.

Wiadomo, prawdziwy mężczyzna niczego się nie boi, więc widocznie jestem podrabiany, bo na samą myśl o wizycie u stomatologa ból magicznie przechodził. No ale nie ze mną te numery, wiem jak działa stres, nie mogłem dać mu wygrać. Tym bardziej, że ciężko już było zjeść cokolwiek. Wujek google powinien mnie uratować. Nie przed bólem zęba, ale przynajmniej w wyborze odpowiedniego lekarza. No to szukamy:

Jak pokonać strach przed dentystą

Dentofobia – jak walczyć

Stomatolog bez bólu

I parę innych dziwnych haseł. Po przeczytaniu kilku artykułów, opinii na temat gabinetów w mojej okolicy i przeanalizowaniu ich cenników (niektóre były kosmiczne, ale byłem gotowy zmienić pracę i wziąć kredyt, żeby tylko przetrwać wizytę bez bólu), wybrałem jeden konkretny. Przyjmują dużą ilość dzieciaków, więc skoro przyszłość tego narodu chętnie tam chodzi, to może i ja jakoś przetrwam. Zadzwoniłem, umówiłem się jeszcze na ten sam dzień i czekałem…

Godzina zero

No i nadeszła moja kolej. W międzyczasie zastanawiałem się jeszcze, czy nie wykonać tzw. odwrotu taktycznego i najzwyczajniej w świecie nie uciec. Ale Pana Zęba nie interesował już nawet stres i tabletki. On krzyczał z bólu. Wchodzimy (ja i Pan Ząb).

Jakież było moje zdziwienie, że zostałem potraktowany jak człowiek, a nie kolejny „klient” do odhaczenia. Miła rozmowa, podczas której przedstawiłem swoje obawy co do mojej obecności w gabinecie, pani powiedziała, że ona tu nie jest po to żeby mi sprawiać ból, bo nie o to chodzi w tym wszystkim (nadal nie byłem przekonany, mając doświadczenia z moich poprzednich wizyt). Trudno, zaufałem. Znieczulenie było bezbolesne, dalsza grzebanina w zębach również. Co prawda kilka razy słyszałem, że powinienem się jednak trochę rozluźnić, ale koniec końców wizyta, mimo że zajęła dobre 2 godziny (bo Pan Ząb jednak był w kiepskim stanie), była dość przyjemna a ja cały czas byłem informowany o przebiegu prac.

Przede mną dalsze leczenie, w tym również rozprawienie się z „zębami mądrości”. Cóż, i tak nie są ponoć potrzebne. Nie to, że się już nie boję w ogóle. Boję się nadal, jednak widząc z daleka szyld „stomatologia” nie dostaję już ataku paniki. A to duży sukces.

Ogromna w tym robota fachowców, którzy zajęli się Panem Zębem. Dla nich celem nie jest jak najszybsze pozbycie się problemu (przez usunięcie zęba lub uśmiercenie go), ale uratowanie i pozostawienie przy życiu naturalnego uzębienia – w miarę możliwości.

Ja chodzę spokojniejszy, mogę znowu w miarę normalnie jeść i nie pożerać opakowania ibupromu na godzinę. Czy pokonałem swój lęk? Nie. Ale staram się nad nim panować. Jeżeli rownież masz podobne obawy, poszukaj w swojej miejscowości gabinetu, który dba o pacjenta i w razie potrzeby stosuje różne opcje znieczulająco/rozluźniające (ja za dodatkową opłatą mogę skorzystać choćby z gazu rozweselającego, ale postanowiłem być trzeźwy podczas zabiegu). Koszt (w moim przypadku) jest nieznacznie większy, niż w „tradycyjnych” gabinetach, ale ile zdrowia i nerwów sobie oszczędziłem…

Najważniejsze jednak w tym wszystkim jest to, że kebab był przepyszny 🙂

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułCzym jest wolność?

1 KOMENTARZ

  1. Ja kiedyś kupiłem czekoladę z takimi kolorowymi „kamyczkami”, które w założeniu miały być chyba jakimś słodkim bajerem a w praktyce faktycznie okazały się kamieniami. Jeden gryz i połowa szóstki poszła się jeb…ać. Dentystka dobra (polecam na KULu), szybko zrobiła rekonstrukcję, nawet udało mi się wcisnąć bez umówienia, bo to nagła sytuacja. Potem po tygodniu dziwne uczucie, że niby coś sie rusza, że coś tam. Zwłaszcza jak biegałem. Nie ból tylko taki dyskomfort.
    Dentystka nic nie widziała, ale zdjęła renkonstrukcję, założyła lekarstwo i wysłała na prześwietlenie. Nic nie wykazało. Co ciekawe, żadnego dyskomfortu nie było – no po prostu ideał
    No to poleczyliśmy i założyła nową rekonstrukcję. „Efekty powróciły”. Niezbyt częste i raczej upierdliwe niż bolesne, ale są. Nic z tym nie robię, bo już parę stów w to wsadziłem i jakoś nie chce mi się więcej. Możliwe, że to po prostu nadwrażliwość zębów.
    Od tamtej pory omijam nietypowe czekolady a i do tych z orzechami podchodzę z nieufnością.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here