Dawno, bo jakoś w szkole podstawowej uczyli mnie, że na Śląsku to w skrócie kopalnie, fabryki, kominy, syf, brud, kiła i mogiła. A potem życie postanowiło sprawić mi psikusa i się tu przeprowadziłem.

Przyznam szczerze, że gdy pierwszy raz pojawiłem się w Katowicach (a było to jeszcze w czasach „starego dworca” itd.), nie czułem się zachęcony, by tu zostać. Ot miasto jak miasto. Ja, spokojny człowiek z niewielkiej miejscowości na Lubelszczyźnie nie lubiłem dużych miast. Jakichkolwiek. Przerażał mnie pośpiech (w sumie nadal przeraża, ale staram się to olewać i żyć po swojemu). Ludzie pędzą i chyba sami czasami nie wiedzą dokąd. Choroba wielkich miast.

Relaks na Śląsku

Na szczęście im częściej tu przyjeżdżałem, tym bardziej odkrywałem uroki tego rejonu. Trafiłem też na ludzi, którzy wytłumaczyli mi, dlaczego pewne rzeczy są takie a nie inne, opowiedzieli historię wielu miejsc. W końcu się przeprowadziłem i zacząłem odkrywać wiele nowych miejsc. Dziś mam dla was kilka zdjęć, z czarnych, brudnych Katowic. Bardzo blisko centrum.

No, to by było na tyle z Doliny Trzech Stawów w Katowicach. Prawda, że paskudne widoki? Niebawem ruszę na poszukiwanie równie odrażających obrazków ze Śląska.

A tak serio – gdybyście kiedykolwiek szukali w Katowicach miejsca, w którym można odpocząć, wyciszyć się i zrelaksować, to bardzo, ale to bardzo mocno polecam to miejsce. Zarówno na spacery, rolki, rower i jak widać – samoloty 😉

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here