Ponoć mężczyźni są wiecznymi chłopcami. Cóż, nie chcę tu mówić za wszystkich, ale tak, jestem nadal chłopcem i bawią mnie dziecinne rzeczy. Dorastanie jest nudne!

W dzieciństwie tak naprawdę możemy sobie często pozwolić tylko na tyle, na ile pozwalają nam rodzice. Bo jak bardzo byśmy się nie uparli, to nie kupią nam wymarzonej zabawki, jeżeli sami tego nie chcą. Gdy w końcu „przechodzisz na swoje”, bardzo często nadrabiasz te zaległości. Teraz w końcu możesz sobie pozwolić na nową konsolę, siedzenie do rana przy jakiejś grze czy czytanie komiksów, które nadal bawią tak samo.

Nie dajcie sobie wmówić, że skoro już skończyliście ileś tam lat, pracujecie jako ktoś ważny to teraz musicie zachowywać się poważnie, bo takiej osobie nie coś tam nie przystoi. Pozwolę sobie tu zacytować ponoć prawdziwą anegdotę z Karolem Wojtyłą w roli głównej:

Pewnego razu zapytano Karola Wojtyłę, czy uchodzi, aby kardynał jeździł na nartach. Wojtyła uśmiechnął się i odparł:
– Co nie uchodzi kardynałowi, to źle jeździć na nartach!

Czy to, że stał się kimś wyżej w hierarchii miało oznaczać, że musi zrezygnować ze swojego hobby? Nie!

Never grow up!

Małe dzieci są szczęśliwe, bo potrafią cieszyć się z małych, zupełnie przyziemnych spraw. Później dorastając tracimy ten dar, nie potrafimy dostrzegać drobnych rzeczy, które dają nam radość. My boimy się, co sobie o nas pomyślą inni, gdy zauważą, że czytamy takiego na przykład „Kaczora Donalda”. A niech myślą i niech zazdroszczą!

Ja ostatnio w ramach wspomnień postanowiłem swoją biblioteczkę uzupełnić o komiksy, które czytali jeszcze moi rodzice. Tytus, Romek i A’Tomek. Pozycja obowiązkowa 🙂 A kiedyś może uda mi się zdobyć kolekcję „Kaczora Donalda”, która to podczas jakichś remontów itd zaginęła bezpowrotnie.

Uwielbiam też relaksować się przy grach zarówno video, jak i planszowych. I nikt mi nie wmówi, że w moim wieku to już nie wypada, lepiej się zająć „poważnymi” rzeczami. Cóż, na wszystko jest czas i miejsce. Dorosłość nie może być poważna. Poważni będziemy w trumnie, chociaż mam nadzieję, że nie za bardzo 😉

Filozofia Never Grow Up powinna na dobre zagościć na salonach. Twoje dzieci będą Ci kiedyś za to wdzięczne. A ja tymczasem idę ubić kilka potworów, a później zbuduję zamek z klocków!

ZOSTAW ODPOWIEDŹ