Czego pragną mężczyźni? Jak zapewne większość kobiet wie, facetowi do szczęścia wystarczy dużo seksu, dobry samochód i dużo sportu (oglądanego w TV, rzecz jasna). A i jeszcze alkohol. Cóż… Chyba jednak nie do końca.

Oczywiście seks, motoryzacja i sport są pasją wielu mężczyzn, ale nie każdy do tego podchodzi w ten sam sposób. Nie wszyscy jesteśmy tacy sami. Ba, jesteśmy totalnie różni. Dlatego też zanim wprowadzisz w życie jakiś poradnik z Cosmo, w którym znajdziesz milion sposobów jak zrobić dobrze swojemu facetowi – przeczytaj najpierw ten tekst.

Seks

Tak, większość z nas go lubi. Jedni na ostro, inni spokojniej. Niektórzy kochają dotyk ręką, inni go nie lubią. Jednych podnieca bycie na górze, kolejnych na dole, a jeszcze inni najbardziej napaleni będą w pozycji stojącej. No nie ma recepty, która zadziała na każdego faceta. Co więcej – czasami są takie chwile, w których zupełnie nie mamy ochoty na seks. Powiesz, że to niemęskie? Że to „cipa, nie facet”? Powiem Ci dziecko, że nie znasz życia.

Zamiast więc stosować kolejne dziwne porady – zacznij rozmawiać o tym, co lubi Twój partner. Jasne – wszelkie nowe inicjatywy są zazwyczaj wskazane, ale nie dziw się, że jednak coś nam się mimo wszystko nie spodoba.

Pasja

Wielu z nas ma różne pasje. Dla jednych będzie to motoryzacja, dla innych wędkarstwo, a dla jeszcze kolejnych zbieranie znaczków czy pisanie durnych tekstów do internetu. Jedno jest ważne – pozwól nam oddać się naszej pasji. Oczywiście jeżeli przez to zaniedbujemy od dłuższego czasu inne obowiązki, wypadałoby nam dać delikatnie znać, ale nigdy, ale to przenigdy nie wyśmiewaj naszego hobby. Nie mów, że jest głupie. Bo wtedy w naszych oczach to Ty będziesz głupia. Ach, i to, że Twój ex był pasjonatem elektryki nie znaczy, że każdy facet będzie umiał wymienić gniazdko. Albo że z pamięci wymieni wszystkich piłkarzy reprezentacji RPA. Serio, wielu z nas nie chce interesować się rozrywkami „prawdziwych mężczyzn”. Jeżeli uważasz, że prawdziwy facet powinien umieć naprawić telewizor, samochód, znać się na piłce nożnej a do tego być twardym, silnym i niezależnym, to powinnaś zmienić zdanie. No chyba, że jesteś kobietą z idealną figurą, wierną, świetną w łóżku, potrafiącą dobrze gotować, codziennie w nienagannej fryzurze i makijażu, wychowasz dla nas dwójkę dzieci, będziesz nam prać, sprzątać i gotować. Bo taka przecież powinna być „prawdziwa kobieta”… Ale wtedy to już jest seksizm, brak równouprawnienia itp, prawda?

Święty spokój

Czasami potrzebujemy chwili dla siebie. Ot, takie totalne zawieszenie się, myślenie o niczym. TAK! Gdy na durne pytanie „o czym teraz myślisz” odpowiadamy, że o niczym, to faktycznie tak jest. To nie tak, że my Was już nie kochamy, w myślach uprawiamy seks z waszą najlepszą przyjaciółką czy coś. Po prostu jesteśmy zawieszeni. W ten sposób odpoczywamy.

Motywacja

Lubimy być chwaleni. To motywuje do dalszej, dobrej pracy. Ale jeżeli zaczynasz się wtrącać do tego co robimy, mówisz jak to mamy zrobić, to motywacja maleje. A niech Ci się wymsknie, że jakiś inny facet robił to lepiej, to właściwie wykręcaj już sobie numer do tego faceta. Niech to zrobi lepiej, a nas więcej o to nie proś. Bo nie zrobimy. Bo nie!

Nie każ nam się domyślać

Jesteśmy słabi w te klocki, serio. To, że od rana mówisz, że strasznie sypie śnieg znaczy dla nas tyle, że na dworze strasznie sypie śnieg. Serio, to nie jest sygnał, że wypadałoby iść odśnieżyć przed domem, napalić w piecu czy ulepić bałwana. Chcesz, żebyśmy odśnieżyli, to powiedz „hej, mógłbyś odśnieżyć przed domem?”. Tylko tyle. Jasne i proste komunikaty, to jest klucz. A nie „powinieneś się domyśleć!”.

Oczywiście nie są to wszystkie rzeczy, dzięki którym będziemy dla Was, drogie panie, milsi, lepsi i w ogóle. Ale te przykłady w zupełności powinny wystarczyć, abyśmy i my i Wy żyli szczęśliwiej 🙂

 

12 KOMENTARZE

  1. Jaka była grupa badawcza? Skąd wiesz, że nie piszesz tylko o sobie?

    Coś w tym wszystkim jest Co piszesz, ale oby było jak najmniej kobiet, które będą potrzebowały takich wskazówek, a wszystkie te, którym ten artykuł może pomóc – oby trafiły tutaj, bo chociaż nie jakiś bardzo odkrywczy i dość podobny do innych tego typu poradników, fajnie, zrozumiale napisany jest ten tekst. Tak bardziej po męsku.

    • Grupy badawczej dokładnie nie liczyłem, ale tekst powstał na bazie wieloletnich rozmów ze znajomymi, obserwacji własnych jak i przejrzenia ogromnych czeluści „kobiecego” internetu, w którym panie żalą się, jakich to nieudolnych facetów mają. Że już nie wspomnę o poradach udzielanych przez inne kobiety…

          • A jednak!

            Nie mogę się doczekać kiedy napiszesz następny artykuł, po cichu licząc, że będzie trochę mniej „modny” i w formie od początku stworzonej przez Ciebie. Może coś o pojęciu prywatności? Jak się czujesz, gdy mija Cię obca osoba, która zdążyła się o Tobie dowiedzieć wszystkiego, co ujawniłeś w Internecie? Nie musisz odpowiadać teraz, tutaj, w ogóle…

  2. Nigdy nie wiesz ile nieśmiałych duszyczek Cię obserwuje i ilu kolegów obgaduje. Możesz tylko przypuszczać, że jest ich proporcjonalnie dużo do osób, które bezpośrednio Cię zaczepią. Albo żyć w nieświadomości, że mimo stosunkowo małej liczby wyświetleń w każdym tłumie albo na pustym dworcu o trzeciej nad ranem może znaleźć się ktoś, dla kogo nie jesteś już tylko przechodniem, mieszkańcem, pracownikiem.

    Teraz jeśli – załóżmy – jakaś kobieta będzie chciała Cię poderwać, ma podane na tacy jak ma się zachowywać.
    Swoją drogą – czy uważasz, że takie poradniki mają jakikolwiek sens? Że kobieta, która jest w stanie porównać swojego mężczyznę do swoich byłych jest gorsza od tej, która mając w pamięci Twój tekst tego nie zrobi? Czy kobieta, która przeczyta takie poradniki jest lepsza od kobiety, która nie domyśli się, że jej facet potrzebuje czasu dla siebie i nie ma ochoty na seks bo nie (a nie dlatego, że ma inną), mimo że bardzo go kocha i zrozumiałaby to, gdyby on z nią o tym porozmawiał? Czy staranie się, żeby zachowywać się zgodnie z Twoimi wskazówkami ma sens, jeśli z natury zachowujemy się inaczej? Nie byłoby lepiej, gdyby dany mężczyzna od razu zobaczył, że dana kobieta nie jest w stanie go zrozumieć i spełnić jego oczekiwań?

    • Fakt, dokładnej liczby nie jestem w stanie zliczyć, na pewno jest trochę takich osób, jednak do sławy mi jeszcze wiele brakuje 😉

      Pomijając fakt, że jestem zajęty – w tym tekście nie znajdzie sposobu, jak ma zachowywać się przy „podrywie”. Ten rządzi się raczej swoimi prawami i gdy miedzy ludzi wchodzi ta „chemia”, to raczej żadna ze stron nie pyta/nie zwraca uwagi na to, czy ktoś potrafi naprawić parowóz, ugotować rosół czy ładnie śpiewać. To o czym piszę w tym tekście objawia się raczej po jakimś czasie bycia razem. I wtedy albo zaczynamy o tym rozmawiać i zmienić swoje zachowanie, albo może być problem. Nie da się od razu zobaczyć, czy ktoś spełnia nasze oczekiwania. Stan „zakochania” czy jak go tam nazwać nie pozwala na takie rzeczy. Ciągnie nas razem raczej najpierw w bardziej intymną stronę. Dopiero potem, po spędzeniu ze sobą jakiegoś czasu jesteśmy w stanie wyłapać rzeczy, które będą nas drażnić. A te, które opisałem są na tyle uniwersalne, że chyba nie trzeba wielkich wyrzeczeń, aby je wprowadzić w życie? 😉

      • Czy sława to coś, z czego byłbyś dumny?

        W tym nie, ale jest masę innych na ten temat. Ktoś kto kliknie w ten link, na pewno klika też w też w tytuły podobnie skonstrułowane na stronach typu „kobieceporady.pl”. Mam na myśli to, że mężczyźni dając takie wskazówki kobietom wcale nie powodują, że żyje im się lepiej, tylko utrudniają sobie wybór tej odpowiedniej, która będzie dobra dla nich z natury.
        „…albo może być problem” – będzie problem i to nie jeden, bo nigdy nie jesteśmy w 100% idealni. Zgadzam się, że należy rozmawiać i zmieniać swoje zachowania, ale – właśnie – przez rozmowę z partnerem, a nie poradniki. Mniejsze problemy są w związku potrzebne do tego, aby przez nie przejść, nauczyć się siebie i przygotować do ewentualnych, większych problemów, które mogą się zdarzyć w przyszłości. Nie wierzę, że mężczyzna zwraca uwagę na początku tylko na stronę związaną z erotyzmem i zakochanie uniemożliwia zobaczenie jaka ta osoba jest ogólnie. Przecież bardzo często miłość rodzi się z poznania – pani czaruje pana tym jak dobrze go rozumie, tym, że się nie narzuca, daje mu czas, chwali… a potem punkty w artykule się kończą i jest wielkie rozczarowanie. Są też związki, które kończą się bardzo szybko – i nie sądzę, że to dlatego, że w łóżku im nie wychodziło, więc chyba jednak zakochanie dopuszcza wyłapywanie tych drażniących rzeczy.

        Może na koniec przykład: jestem zazdrosna, w głowie huczy mi od tekstów, w których mowa jest o tym, że (idealna) kobieta taka nie powinna być. Mogę więc robić wszystko, aby nie pokazać swojemu mężczyźnie, że taka jestem, gryźć się w język, pilnować, płakać tylko w samotne noce, śledzić (?)… Albo pokazać mu, że taka jestem i wspólnie rozwiązać problem, przy jego wsparciu zniszczyć zazdrość do bezpiecznych kilku procent. Oczywiście dla mężczyzny łatwiejsze jest to pierwsze rozwiązanie.
        Tak samo jak wygodniej jest mu, gdy kobieta się nie wpieprza w to, że jego pasją jest podglądanie lornetką innych kobiet z osiedla, czy w nierobienie zupełnie nic twierdząc, że „nie da się” niezależnie czy chodzi o zmianę żarówki czy zamknięcie klapy od kibelka. Mówisz, że nie trzeba wielkich wyrzeczeń – moim zdaniem trzeba, ale po obu stronach. Możesz „wychować” kobietę na różne sposoby, ale czy uprawiedliwianie tego, co ją w Tobie drażni tym, że ona też nie jest idealna jest dobre/efektywne? Walka stereotypów czy może kompromis?

        A co jeśli mam idealną figurę, zawsze jestem wierna, świetnie gotuję, dbam o fryzurę, maluję się gdy jest taka potrzeba, marzę aby mieć dzieci i dom, w którym będę sprzątać i gotować dla mojego mężczyzny? Czy wtedy będę mogła wymagać od niego tego wszystkiego, co napisałeś? Moim zdaniem nie, ale niektóre czytelniczki mogą zinterpretwać to inaczej (jestem idealna=mogę wszystko, nie jestem = nie mam żadnych praw). A mam wrażenie, że właśnie do nich kierowałeś ten tekst.

        Jeeeju, przepraszam, że się tak rozpisałam! 😮 Widać, że matura za dwa tygodnie… #PrzecieżSięUczę

ZOSTAW ODPOWIEDŹ